W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X

Szanowni Państwo! Ze względu na bezpieczeństwo i w związku z napływającymi informacjami o sytuacji epidemiologicznej dotyczącej COVID-19, pragniemy poinformować Państwa, iż nasza Fundacja działa bez zmian. Ze względu na obecną sytuację, jesteśmy zmuszeni jednak ograniczyć fizyczny kontakt z podopiecznymi i darczyńcami do minimum. Nasi wolontariusze ciągle pracują, natomiast większość kontaktów odbywa się za pomocą drogi elektronicznej lub telefonicznej. Pamiętajmy jest to czas próby dla nas wszystkich. W tych dniach nie można zapomnieć o potrzebujących, którzy obecnie jeszcze bardziej liczą na nasze wsparcie. Tych z Państwa, którzy pragną przekazać darowiznę na rzecz podopiecznych, zachęcamy do korzystania z płatności elektronicznych.

Nasi podopieczni


Miłosz Szyja

Procent uzbieranej kwoty
Miłosz Szyja
Kilka słów o podopiecznym
Miłosz urodził się 7 listopada 2012 roku w Zduńskiej Woli. Razem z rodzicami mieszka w miejscowości Pstrokonie (woj. łódzkie).


Miłosz urodził się jako zdrowe dziecko. Rozwijał się prawidłowo, bez żadnych niepokojących objawów. W wieku 4 lat przeszedł ostre zwiotczające zapalenie rdzenia kręgowego. Jest to choroba, o której sami lekarze niewiele umieją powiedzieć a tym samym skutecznie leczyć. Powoduje ona atrofię mięśni i paraliż u dzieci.
U Miłoszka wirus zaatakował dolną część pleców, sparaliżował nóżki i rączki. Chłopczyk nigdy już nie stanął na własnych nóżkach. Porusza się przy pomocy wózka aktywnego. Z biegiem czasu jego stan zaczął się pogarszać. Doszła skolioza, przykurcze, kruchość kości…

Miłoszek wymaga intensywnej rehabilitacji. Niestety ilość godzin refundowanych, jest niewystarczająca – 1 godzina tygodniowo. Aby zapewnić chłopcu odpowiednią ilość zajęć, ćwiczeń, rodzice są zmuszeni do korzystania z usług prywatnych rehabilitantów. Miesięcznie to kwota ok 3 tysięcy zł. Dla uzyskania jak największej samodzielności, Miłosz powinien korzystać także z specjalistycznych turnusów – niestety jest to kolejny koszt, minimum 3 tysiące za 1 turnus.
Ponadto potrzebne są sprzęty: pionizator, wózek inwalidzki, ortezy…
To wszystko jest ogromnym obciążeniem dla budżetu rodziny.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wpłat można dokonywać klikając przycisk "Pomagam" (Przelewy24) lub bezpośrednio na konto:

29 1140 2004 0000 3702 7879 1369 (mBank)
IBAN: PL 29 1140 2004 0000 3702 7879 1369 (przelewy zagraniczne)

wpisując w tytule przelewu: "pomagam Miłoszowi"

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zakońoczne akcje

Pierwsze wpłaty na rzecz Miłosza, pozwoliły nam sfinansować zajęcia rehabilitacyjne, mające na celu zniwelowanie powiększającej się skoliozy, przeciwdziałanie tworzących się przykurczy oraz rozwijanie siły mięśni.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kolejne darowizny pozwoliły nam sfinansować specjalistyczny turnus rehabilitacyjny dla Miłosza. W trakcie zajęć, prowadzone były ćwiczenia wzmacniające mięśnie tułowia oraz kończyn dolnych i kształtowanie prawidłowej postawy ciała. Miłosz ćwiczył też na lokomacie (robot, dzięki któremu możliwa jest reedukacja prawidłowego wzorca chodu). Pionizacja odbywała się dzięki hakafo przy balkoniku przednim. Prowadzony był też masaż tkanek głębokich.




Nigdy nie przypuszczałam, że spotka nas i nasze dziecko los tak straszny. Jednego dnia patrzysz na swojego synka biegającego, radosnego, a drugiego dnia widzisz małe, sparaliżowane ciałko.

Tego okropnego dnia, Miłosz dostał gorączki. Przecież dzieciom się to zdarza… gorączka, przeziębienie… Niestety dla naszego synka gorączka była oznaką strasznej choroby…. zapalenie rdzenia kręgowego. Choroba, o której niewiele wiemy. Tylko dzięki szybkiej reakcji lekarzy, udało się uratować życie naszego synka. Wirus zaatakował jednak dolną część pleców, sparaliżował nóżki i rączki.

Nie wiem co czuł nasz synek w momencie, kiedy mając 4 latka nie mógł wstać, biegać, jeździć rowerkiem… nie wiem co czuł – mogę sobie tylko wyobrażać… Strach, przerażenie… przez prawie rok nie odzywał się do nikogo. Jego malutki organizm walczył z sytuacją, w której się znalazł.

Nie mamy słów, żeby opisać, co czują rodzice w takiej sytuacji. Żal rozdzierający serca, złość, gniew…. Dlaczego to nas spotkało?!

Miłoszek ma już 8 lat. Cała nasza rodzina musiała odnaleźć się w nowej życiowej sytuacji. Pogodzić się z nią. Nasze życie już nie będzie nigdy takie jak przed chorobą, ale musimy zrobić wszystko, żeby Miłosz miał szansę na jak najbardziej samodzielne życie.

Synek potrzebuje rehabilitacji – intensywnej. Zajęcia, ćwiczenia, turnusy…. Do tego sprzęty rehabilitacyjne, ortopedyczne… To wszystko przekracza nasz budżet domowy.

Minęło już kilka lat, a my nie potrafimy zrozumieć dlaczego to nas spotkało. Jedynie pogodny uśmiech naszego Miłoszka, daje nam siły do codziennej walki o jego samodzielność. Proszę, pomóż nam w tej walce!

Partnerzy