W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X

Szanowni Państwo! Ze względu na bezpieczeństwo i w związku z napływającymi informacjami o sytuacji epidemiologicznej dotyczącej COVID-19, pragniemy poinformować Państwa, iż nasza Fundacja działa bez zmian. Ze względu na obecną sytuację, jesteśmy zmuszeni jednak ograniczyć fizyczny kontakt z podopiecznymi i darczyńcami do minimum. Nasi wolontariusze ciągle pracują, natomiast większość kontaktów odbywa się za pomocą drogi elektronicznej lub telefonicznej. Pamiętajmy jest to czas próby dla nas wszystkich. W tych dniach nie można zapomnieć o potrzebujących, którzy obecnie jeszcze bardziej liczą na nasze wsparcie. Tych z Państwa, którzy pragną przekazać darowiznę na rzecz podopiecznych, zachęcamy do korzystania z płatności elektronicznych.

Nasi podopieczni


Maja Ładosz

Procent uzbieranej kwoty
Maja Ładosz
Kilka słów o podopiecznym
Majeczka urodziła się 10 września 2019 roku w Lublinie. Tam też mieszka z rodzicami i starszą siostrą (woj. Lubelskie). Dziewczynka urodziła się w 35 tygodniu ciąży. Zdiagnozowano u niej: niedrożność jelit, posocznicę bakteryjną (sepsę), niedokrwistość, ubytek przegrody międzykomorowej, niedoczynność tarczycy oraz stopy końsko-szpotawe.


Maja urodziła się z wieloma chorobami. Zaraz po porodzie lekarze robili wszystko, aby jej stan się ustabilizował. Kiedy się to udało, nastąpił czas, aby zająć się wadą stópek.
Dziewczynka trafiła pod opiekę lekarza, który niestety nie potrafił jej pomóc. 6-krotnie zakładane opatrunki z gipsu wywołały ogromną opuchliznę, rany na nóżkach a przede wszystkim potworny ból. Ból, który nasze maleństwo okazywało głośnym, przeraźliwym płaczem.
Obecnie Maja jest pod opieką innego lekarza, profesora, który jest w stanie jej pomóc, ale leczenie będzie trwało kilka lat i przede wszystkim będzie bardzo kosztowne.


Majeczka ma szansę na normalne, zdrowe życie, ale wymaga to długiego leczenia i rehabilitacji.
Stópki dziewczynki wymagają leczenia, rehabilitacji oraz odpowiednich sprzętów. Dużym problemem jest także niedrożność jelit – dziewczynka przeszła kilka operacji, ale nadal wymaga leczenia.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wpłat można dokonywać klikając przycisk "Pomagam" (Przelewy24) lub bezpośrednio na konto:

29 1140 2004 0000 3702 7879 1369 (mBank)
IBAN: PL 29 1140 2004 0000 3702 7879 1369 (przelewy zagraniczne)

wpisując w tytule przelewu: "pomagam Mai Ładosz"

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zakońoczne akcje

Pierwsze darowizny pozwoliły nam na refundację kosztów związanych z zakupem specjalistycznych butów ortopedycznych oraz konsultacji lekarskich i fizjoterapii Majeczki.



O tym, że Maja urodzi się chora, dowiedzieliśmy się z mężem w 21-szym tygodniu ciąży na badaniu USG. Stwierdzono wtedy, że nasza córeczka urodzi się z niedrożnością jelit i stopami końsko – szpotawymi.
Pani doktor, która zauważyła nieprawidłowości płodu, skierowała nas na amniopunkcję genetyczną. Na szczęście wynik badań okazał się pozytywny dla nas, maleństwo nie miało żadnych wad genetycznych.

Nasza córeczka urodziła się w 35 tygodniu ciąży przez cesarskie cięcie. Po porodzie lekarze potwierdzili, że urodziła się bardzo chora: niedrożność jelit, posocznica bakteryjna noworodka, niedokrwistość wcześniaka, ubytek przegrody międzykomorowej, niedoczynność tarczycy…. Miałam wrażenie, że lista chorób mojego dziecka nigdy się nie skończy!
Gdy stan zdrowia Mai był stabilny, podjęta została decyzja o leczeniu wady stópek. Lekarz, który podjął się leczenia w szpitalu wywarł na nas bardzo dobre wrażenie. Zapewniał o swoim wieloletnim doświadczeniu leczeniu takich wad. Wraz z mężem zaufaliśmy lekarzowi, Zresztą nie mieliśmy też zbyt dużego wyboru, gdyż na pierwszym miejscu postawiliśmy na życie naszej córki.
Leczenie naszego maleństwa zaczęło się od zakładania opatrunków korekcyjnych z gipsu. Po pierwszych gipsach, faktycznie było widać poprawę. Cieszyliśmy się ogromnie.

Niestety szósty opatrunek gipsowy bardzo nas zaniepokoił! Nie następowała już żadna poprawa, a nóżki Majeczki były w opłakanym stanie – opuchnięte z popękaną skórką…
Nigdy nie zapomnę słów lekarza na moje zaniepokojenie: „Myjemy nóżki i widzimy się za 4 godziny na założenie kolejnego gipsu. Przed Mają jeszcze 4 gipsy i dopiero zabieg przecięcia ścięgna Achillesa.”
Nie byłam w stanie wyobrazić sobie kolejnych zmian opatrunków! Ten płacz dziecka, te opuchnięte nóżki…. Nie jestem lekarzem, nie mam takiej wiedzy ale jako matka czułam, że jest coś nie tak.
Postanowiłam sprawdzić Pana doktora – opinie, które udało mi się zasięgnąć nie były niestety pozytywne.
Na szczęście nasza fizjoterapeutka opowiedziała nam o profesorze z Poznania, o jego metodach leczenia.

Decyzja o wyjedzie do lekarza prawie 500 km od domu była bardzo trudna, przede wszystkim ze względu na chore jelitka Majeczki. Kiedy chirurg prowadzący dał nam zielone światło, nie wahaliśmy się ani minuty dłużej.
W ten sposób w końcu leczymy nasze maleństwo u najlepszego specjalisty w Polsce.
Ale wiąże się to z ogromnym kosztami. Każda wizyta to 350 zł, do tego koszty dojazdu ok 500 zł. Ponadto Majeczka musi nosić specjalne buciki – ich zakup nie jest możliwy w ramach NFZ a koszt to 1000 zł. Nasz maluszek rośnie więc buciki musimy co 3 miesiące wymieniać na nowe. Wstępnie leczenie potrwa 4 lata.

Ponadto córeczka wymaga intensywnej rehabilitacjikolejki w NFZ są bardzo długie, a żeby ćwiczenia przyniosły efekt, muszą odbywać się przynajmniej raz w tygodniu; a gdy córeczka podrośnie – nawet częściej.
Nasza sytuacja finansowa nie jest najlepsza. Majeczka wymaga stałej opieki, częstych wizyt u specjalistów, to powoduje, że nie mogę podjąć aktualnie pracy. Mamy też drugą córeczkę, rok starszą od Majeczki – ona też potrzebuje opieki, uwagi ze strony rodziców, czułości, miłości…

Zwracamy się z prośbą o wsparcie finansowe na dalsze leczenie naszej Mai, aby mogła iść przez życie na własnych nóżkach…

Mama

Partnerzy