W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X

Szanowni Państwo! Ze względu na bezpieczeństwo i w związku z napływającymi informacjami o sytuacji epidemiologicznej dotyczącej COVID-19, pragniemy poinformować Państwa, iż nasza Fundacja działa bez zmian. Ze względu na obecną sytuację, jesteśmy zmuszeni jednak ograniczyć fizyczny kontakt z podopiecznymi i darczyńcami do minimum. Nasi wolontariusze ciągle pracują, natomiast większość kontaktów odbywa się za pomocą drogi elektronicznej lub telefonicznej. Pamiętajmy jest to czas próby dla nas wszystkich. W tych dniach nie można zapomnieć o potrzebujących, którzy obecnie jeszcze bardziej liczą na nasze wsparcie. Tych z Państwa, którzy pragną przekazać darowiznę na rzecz podopiecznych, zachęcamy do korzystania z płatności elektronicznych.

Nasi podopieczni


Kasia Wołoszko

Procent uzbieranej kwoty
Kasia Wołoszko
Kilka słów o podopiecznym
Katarzyna urodziła się 13 grudnia 2016 roku w Gorzowie Wielkopolskim. Mieszka z rodzicami i młodszą siostrą w Sulęcinie (woj. lubuskie).

Kasia urodziła się z rozszczepem kręgosłupa, wodogłowiem, pęcherzem neurogennym, stopami końsko – szpotawymi, niedowładem kończyn dolnych oraz obniżonym napięciem mięśniowym.
W swoim krótkim życiu przeszła już 4 operacje neurochirurgiczne – pierwszą zaraz po urodzeniu.
To nie koniec. Przed dziewczynką jeszcze operacja odkotwiczenia rdzenia kręgowego oraz operacja bioderek.
Pozostaje pod opieką szeregu lekarzy: neurologa, neurochirurga, urologa, ortopedy, kardiologa, okulisty, lekarza rehabilitacji, całego sztabu fizjoterapeutów.

Dziewczynka porusza się na wózku aktywnym. Wymaga stałej, wielopłaszczyznowej specjalistycznej rehabilitacji.
Niestety oprócz rozszczepu kręgosłupa, wodogłowia i wielu innych następstw tych schorzeń, Kasia ma bardzo słabe rączki i tułów, przez co rozwija się gorzej, niż jej rówieśnicy z tym schorzeniem.
Dziewczynka korzysta z zaopatrzenia urologicznego i ortopedycznego – ortezy, pionizatory, HKAFO.
Koszty leczenia i rehabilitacji są tak wysokie, że kilkakrotnie przerastają możliwości rodziców.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wpłat można dokonywać klikając przycisk "Pomagam" (Przelewy24) lub bezpośrednio na konto:

29 1140 2004 0000 3702 7879 1369 (mBank)
IBAN: PL 29 1140 2004 0000 3702 7879 1369 (przelewy zagraniczne)

wpisując w tytule przelewu: "pomagam Kasi Wołoszko"

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Był 23 tydzień ciąży, gdy trafiliśmy do lekarza w Szczecinie, przekonani, że nasza ukochana córeczka ma „tylko” stopy końsko-szpotawe”.
Nigdy nie zapomnę grobowej miny doktora i jego słów: „Nie jest dobrze. Dziecko urodzi się w stanie wegetatywnym. Krótko mówiąc będzie „rośliną”. Jest rozszczep kręgosłupa, małogłowie, powiększone komory mózgu. Jedźcie od razu za granicę usunąć ciążę, bo w Polsce nikt już wam tego nie zrobi, a z dzieciaka i tak nic nie będzie. Jeśli przeżyje to będzie w stanie wegetatywnym”.
Świat zawirował… Nie pamiętam, jak dotarłam do szpitala…
Rozpoczęły się badania, konsultacje w Szczecinie, w Niemczech, w Bytomiu. Chwytałam się wszystkiego, chciałam, aby rozszczep zoperowano wewnątrzmacicznie, aby tylko nie stać w miejscu.
Najgorsza była bezsilność… Lekarze jednak rozkładali ręce – córeczka nie miała dobrych rokowań…
Nie pozostało nam nic innego, jak przygotować się na najgorsze. A przecież nie tak powinny wyglądać narodziny!

Wreszcie 13 grudnia 2016 roku, przez cesarskie cięcie, przyszła na świat nasza najdroższa Kasieńka.
Pamiętam, że czekałam na jej płacz, który wreszcie po dłuższej chwili usłyszałam. O tym, że w pierwszej minucie w ogóle nie oddychała, dowiedziałam się z wypisu.
I pytanie z moich ust: „Czy główka jest za mała?” Lekarka odpowiedziała, że nie za mała, ale za duża. Dziecko ma wodogłowie. Odetchnęłam…
Z wodogłowiem da się coś zrobić – można je leczyć, z małogłowiem nic.
Pozwolili mi ją zobaczyć dosłownie przez ułamek sekundy. W kolejnej szykowali moją maleńką córeczkę do operacji zamknięcia rozszczepu, podczas której miała stoczyć swoją pierwszą walkę o życie.
Mogłam ją zobaczyć dopiero na drugi dzień – była już po operacji. Nasz maleńki skarb żył – w tamtej chwili tylko to się liczyło. Walczyła o życie, ale była z nami!
Wtedy tylko domyślałam się, że droga przed nami będzie trudna i wyboista… rzeczywistość te wyobrażenia zweryfikowała – nie spodziewałam się, że będzie aż tak ciężko…
Nie da się opisać uczuć, które targają matką, gdy widzi swoje nowo narodzone, tak długo wyczekiwane maleństwo i nie może go wziąć w ramiona. Oto leżała przede mną taka bezbronna, podłączona do wszelkich możliwych urządzeń, monitorów, kroplówek… patrzyłam zrozpaczona z bezsilności, nie będąc pewną, czy dane jest mojej córeczce żyć. Obie byłyśmy zdane na łaskę personelu medycznego.

Dziś Kasia ma trzy latka i za sobą cztery operacje. Po miesiącu stwierdzono, że wodogłowie wymaga założenia zastawki, która odprowadza nadmiar płynu mózgowo – rdzeniowego do brzuszka - od tego mechanizmu zależy jej życie. Zastawka przyjęła się dopiero za trzecim razem.
Dzieci w wieku Kasieńki już dawno biegają, podczas gdy ona nawet nie raczkuje. Nie siedzi stabilnie, nie obraca się, nie pełza… Nie potrafi sama jeść. Jest całkowicie zdana na nas – rodziców. Robimy wszystko, aby w przyszłości Kasia mogła być samodzielna, a naszym największym marzeniem jest postawić ją na nóżki. Nie wiem, czy realnym… czas pokaże…

Obecnie Kasia porusza się na wózku aktywnym. Wymaga stałej, wielopłaszczyznowej specjalistycznej rehabilitacji, bo oprócz rozszczepu kręgosłupa, wodogłowia i wielu innych następstw rozszczepu prawdopodobnie w wyniku niedotlenienia okołoporodowego rączki i tułów także ma słabe, przez co rozwija się gorzej, niż jej rówieśnicy z tym schorzeniem.
Córeczka korzysta z zaopatrzenia urologicznego i ortopedycznego – ortezy, pionizatory, HKAFO. Pozostaje też pod opieką szeregu lekarzy: neurologa, neurochirurga, urologa, ortopedy, kardiologa, okulisty, lekarza rehabilitacji, całego sztabu fizjoterapeutów – praktycznie od stóp do głów.

Koszty leczenia i rehabilitacji są tak wysokie, że kilkakrotnie przerastają nasze możliwości. Boję się myśleć, że zawiodę dziecko i nie będę w stanie zrobić wszystkiego, co tylko jest możliwe, aby mogła być samodzielna… Że pewnego dnia stanę przed wyborem: kupić leki, czy opłacić rehabilitację… Ale wiem także, że muszę zrobić wszystko, aby nie dopuścić do takiej sytuacji, dlatego z całego serca błagam Państwa
o pomoc! Każda jej forma ma dla nas ogromne znaczenie!

Partnerzy