W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X

Nasi podopieczni


Piotr Sieradzan

Procent uzbieranej kwoty
Piotr Sieradzan
Kilka słów o podopiecznym
Piotruś urodził się 20 maja 2019 roku w Warszawie. Ma dopiero pół roku, a przeżył już tak wiele. Pierwszą operację przeszedł już w drugiej dobie życia. Niestety okazało się, że to dopiero początek…


Piotruś urodził się z atrezją przełyku. Oznacza to, że nie miał części przełyku i już w drugiej dobie życia, musiał przejść operację rekonstrukcji, aby mógł w przyszłości normalnie jeść przez usta. Niestety początkowa radość wkrótce zmieniła się w dramat. Chłopiec dusił się w niespodziewanych momentach, tylko miłość i poświęcenie rodziców ratowała mu życie. Kolejne miesiące spędzone w szpitalu i decyzja o tracheostomii. Przedłużony okres intubacji spowodował zwężenie podgłośni w tchawicy, a to oznacza, że Piotrusia czeka kolejna poważna operacja. Głównym problemem jest zniwelowanie ucisku tchawicy, który powoduje zapadanie i odcięcie dopływu powietrza. Rozwiązaniem jest operacja tracheopeksji. Niestety jeszcze nikt w Polsce jej nie robił...

Celem zbiórki jest zgromadzenie środków, niezbędnych do opłacenia operacji w klinice w Bostonie w USA, a także opłacenie rehabilitacji i zakup niezbędnego do życia sprzętu medycznego. Dlaczego Boston? Tam została opracowana metoda operacji, która daje szanse Piotrusiowi na normalne życie. Nikt w Polsce nie podejmie się takiej operacji.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wpłat można dokonywać klikając przycisk "Pomagam" (Przelewy24) lub bezpośrednio na konto:

29 1140 2004 0000 3702 7879 1369 (mBank)
IBAN: PL 29 1140 2004 0000 3702 7879 1369 (przelewy zagraniczne)

wpisując w tytule przelewu: "pomagam Piotrusiowi"

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zakońoczne akcje

Pierwsze wpłaty od naszych ofiarodawców, pozwoliły nam zakupić przenośny ssak medyczny dla Piotrusia. Ze względu na swą mobilność, ten specjalistyczny sprzęt służący do odsysania dróg oddechowych pozwoli poprawić jakość życia naszego podopiecznego.


Cześć, jestem mega radosnym i pragnącym, jak najwięcej czerpać z życia bobasem. Jestem zdrowy, silny, dużo się uśmiecham. Gdyby malutkie dzieci potrafiły mówić, to każdy rodzić chciałby to usłyszeć od swojego maluszka.”
Niestety, nie zawsze tak jest – historia Piotrusia – naszego małego rycerza jest inna…

Urodziłem się 6 miesięcy temu z atrezją przełyku. A to oznacza, że nie miałem części przełyku i w drugiej dobie musiał on zostać zrekonstruowany, abym mógł w przyszłości normalnie jeść przez usta. Po 1.5 miesięcznym pobycie w szpitalu, nauczyłem się jeść z piersi mamy i z całą rodziną myśleliśmy, że najtrudniejsze chwile są już za nami. Miałem być normalnym, zdrowym dzieckiem, które mogłoby się bawić z rówieśnikami. Niestety po ok. miesiącu sielanki w domu z rodzicami, zacząłem się dusić w najmniej oczekiwanych momentach. Nie mogłem oddychać przez kilkadziesiąt sekund, siniałem i nawet traciłem przytomność. Jednak wola życia i pomoc rodziców pozwalała mi odżyć. Kolejne miesiące w szpitalu sprawiły, że zacząłem być karmiony sondą bezpośrednio do żołądka, a triki takie, jak obroty na materacu, czy podnoszenie główki, których nauczyłem się w domu, szybko zapomniałem. Rozwiązaniem miała być kolejna operacja, tym razem aortopeksji, aby zniwelować ucisk aorty na tchawice. Ucisk był tak duży, że nie mogłem swobodnie nabrać oddechu, a czasami zupełnie zamykała się tchawica, powodując bezdechy i utratę przytomności. Niestety po miesiącu spędzonym na oiomie i kolejnych próbach rozintubowania i odłączenia od respiratora okazało się, że operacja nie przyniosła oczekiwanego skutku i pozostał jeszcze jeden ucisk do zniwelowania. W związku z tym, została mi założona tracheostomia – rurka w szyi, dzięki której mogę swobodnie nabierać powietrze do płuc i sprawia, że jestem bezpieczny i nie grożą mi kolejne niedotlenienia.

Niestety przedłużony okres intubacji spowodował zwężenie podgłośni w tchawicy, a to oznacza, że czeka mnie dodatkowa poważna operacja. Jednak głównym problemem jest zniwelowanie ucisku tchawicy, który powoduje zapadanie i odcięcie dopływu powietrza. Rozwiązaniem mogłaby tu być operacja tracheopeksji. Niestety jeszcze nikt w Polsce jej nie robił...

Operacje poszerzenia podgłośni (resekcji krtani) oraz podwiązania jej do kręgosłupa (tracheopeksja) wykonywane są w Szwajcarii, w klinice w Lozannie oraz w klinice Bostonie w USA (gdzie operacja aortopeksji i tracheopeksji zostały wymyślone). Chcielibyśmy się skonsultować z tymi klinikami, aby kontynuować leczenie. Koszt samej konsultacji to 675$, natomiast operacja, to już koszt rzędu 350 000 zł. Do tego dochodzą koszty rehabilitacji, badań, wizyt lekarskich – 2200 zł miesięcznie oraz potrzebny zakup niezbędnego sprzętu medycznego, aby Piotruś mógł w jak najlepszym stanie zdrowotnym, doczekać terminu operacji. Ten sprzęt, to m.in. ssak akumulatorowy, pulsometr, fotelik rehabilitacyjny, czy specjalny oczyszczacz powietrza. Łącznie, to ok. 13 698 zł! To ogromne koszty, na które niestety nas nie stać. Jesteśmy przerażeni, ale poddać się w tej sytuacji, to jak skazać nasze dziecko na śmierć. Na bezdechy, bezsenne noce, jedzenie bez smaku podawane przez rurkę. Nie odbierzemy mu radości życia, nie skażemy go na takie cierpienie. Będziemy walczyć. Proszę, pomóżcie, by codzienność nie jawiła się, jako przerażająca wizja walki na śmierć i życie! Twoje wsparcie to nasza nadzieja!




Partnerzy