W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X

Nasi podopieczni


Maja Bianga

Procent uzbieranej kwoty
Maja Bianga
Kilka słów o podopiecznym
Maja urodziła się 24 lipca 2012 r. w Wejherowie (woj. pomorskie). Dziewczynka urodziła się z Zespołem Downa oraz wadą serca w postaci TOF + AVSD.


TOF to inaczej zespół Fallota - złożona, sinicza, wrodzona wada serca, która jest przyczyną stałego niedotlenienia organizmu - jakikolwiek wysiłek fizyczny, np. płacz, powoduje sinicę, czyli sinoniebieskie zabarwienie skóry. AVSD z kolei to ubytek przegrody przedsionkowo – komorowej. Maja w swoim krótkim życiu, przeszła już 2 operacje na serduszku. Wada jest poważna dlatego czekają ją kolejne operacje, kolejne wizyty w szpitalu, kolejne badania.
Dziewczynka cierpi też na obniżone napięcie mięśniowe, dlatego wymaga stałej rehabilitacji.

Maja w swoim krótkim życiu przeszła już bardzo dużo. Częste wizyty w szpitalu, badania, operacje, zabiegi. Mimo bólu, nie poddaje się, jest pogodnym dzieckiem.
Przeszła już dwie operacje na serduszku, ale jej wada jest poważna i dlatego czekają ją kolejne.
Wymaga też stałej rehabilitacji, ze względu na obniżone napięcie mięśniowe. Ponadto pozostaje pod stałą opieką pedagoga, psychologa, logopedy.
Koszty rehabilitacji, sprzętu, wizyt lekarskich są bardzo duże. Osiągnięcie maksymalnego rozwoju fizycznego, jak i umysłowego jest możliwe dzięki systematycznie prowadzonej rehabilitacji oraz ciężkiej pracy na turnusach rehabilitacyjnych. Niestety są bardzo kosztowne, jednorazowo ok. 5 tys. zł. A jak wiadomo, dla realnych efektów jeden turnus w ciągu roku to za mało. Potrzeba zatem kilkudziesięciu tysięcy.
Rodzice starają się za wszelką cenę zapewnić córeczce jak najlepszy rozwój, ale sytuacja materialna im na to nie pozwala.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wpłat można dokonywać klikając przycisk "Pomagam" (Przelewy24) lub bezpośrednio na konto:

29 1140 2004 0000 3702 7879 1369 (mBank)
IBAN: PL 29 1140 2004 0000 3702 7879 1369 (przelewy zagraniczne)

wpisując w tytule przelewu: "pomagam Mai B."

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zakońoczne akcje

Dzięki Waszemu wsparciu, zakupiliśmy specjalne kosmetyki, które pomogą w codziennej pielęgnacji.
Do paczki dołączyliśmy także niespodziankę w postaci ubranek i zabawek.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Maja urodziła się 24.07.2012 roku. Ciąża przebiegała prawidłowo, bez komplikacji a mimo to coś poszło nie tak. W 9 miesiącu przestałam czuć ruchy dziecka. Skierowano mnie na SOR, po kilku godzinach kontrolowania dziecka, padło zdanie "musimy zrobić cesarskie cięcie".

Majeczka urodziła się w zamartwicy. Biło tylko serduszko! Wadliwe, a jednak silne. Byłam bardzo przestraszona i nieświadoma co mnie czeka. Nie dostałam dziecka jak inne matki… leżałam i czekałam. Kiedy nad ranem w drzwiach ujrzałam lekarza poczułam, że coś jest nie tak. Kazał wszystkim wyjść. Zrobiło mi się słabo...
Usłyszałam diagnozę: „Pani córka ma cechy Zespołu Downa, ale to nie wszystko. Zespołowi często towarzyszą wady serca, które również zdiagnozowano u pani córki (TOF, powodujące stałe niedotlenienie organizmu + AVSD - czyli ubytek w przegrodzie przedsionkowo – komorowej)”. Mój świat się zawalił! Płakałam dniami i nocami, zadając pytania: "Jak to możliwe?", "Dlaczego ja? Przecież wszystko było dobrze!", "Jak powiem rodzinie, znajomym?" wstydziłam się, teraz wstydzę się, że tak myślałam...

Kiedy Maja miała dwa miesiące jej stan był tak zły, że musiała przejść operację ratującą jej życie. Była słaba, niedotleniona i sina.
Po operacji, kiedy dochodziła do siebie, pierwszy raz zobaczyłam jak się uśmiecha. Miała w końcu więcej tlenu we krwi, którego tak bardzo potrzebowała. Uśmiech na jej malutkiej, słodkiej twarzyczce to był najpiękniejszy widok w życiu. Nie mogłam powstrzymać się od łez – łez radości, szczęścia. Ten pierwszy uśmiech dał mi siłę do walki o życie i zdrowie mojej córeczki, mojego szczęścia.
Z tygodnia na tydzień córeczka zaczęła się rozwijać, uśmiechać, nabierać nowych umiejętności. Jeździliśmy na kontrole kardiologiczne i przyszedł taki moment, kiedy córka była gotowa na korektę całkowitą wady serca. Odbyła się ona w CZMP w Łodzi. Było to najdłuższe pięć godzin w moim życiu. Kiedy oczekiwaliśmy na profesora, milion myśli krążyło mi po głowie, czułam strach i przerażenie…

Hospitalizacja i leczenie po operacji było bardzo długie. Niestety to jeszcze nie koniec… Obecnie przeciek w przegrodzie międzyprzedsionkowej powoduje desaturację, czyli niedotlenienie. Jesteśmy pod stałą opieką kardiologów. Konieczne będą kolejne operacje. Leczenie to następne, niemałe koszty.

Z uwagi na wiotkość mięśni, bardzo opóźnionej mowy oraz rozwoju psychoruchowego, córka potrzebuje systematycznej rehabilitacji. Ze względu na wadę serca, musimy bardzo na nią uważać. Każda infekcja, choroba, zabiegi chirurgiczne, nawet próchnica są dla niej ogromnym zagrożeniem. Ze względu na obniżony układ odpornościowy, bardzo często choruje.

Pragniemy pomóc naszej kochanej córce w osiągnięciu maksymalnego rozwoju fizycznego, jak i umysłowego. Jest to możliwe dzięki systematycznie prowadzonej
rehabilitacji oraz ciężkiej pracy na turnusach rehabilitacyjnych. Niestety są bardzo kosztowne, jednorazowo ok. 5 tys. zł. A jak wiadomo, dla realnych efektów jeden turnus w ciągu roku to za mało. Potrzeba zatem kilkudziesięciu tysięcy. Niestety nasz budżet domowy nie pozwala nam ich finansować.

Z całego serca prosimy o pomoc w kształceniu i rehabilitacji naszej córeczki.


Partnerzy