W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X

Nasi podopieczni


Damian Julkowski

Procent uzbieranej kwoty
Damian Julkowski
Kilka słów o podopiecznym
Damian urodził się 2 lutego 1997r. w Gnieźnie (woj. wielkopolskie). Przez pierwsze 14 lat swojego życia, był aktywnym dzieckiem, kochał piłkę nożną, gry i zabawy z przyjaciółmi.
Nic nie wskazywało na to, że zaledwie w kilka godzin jego dotychczasowe życie legnie w gruzach.
Jednego dnia, dosłownie w ciągu kilku godzin przestał poruszać rękoma, nogami, przestał oddychać… kilka tygodni spędził pod respiratorem. Diagnoza była jedna – zapalenia rdzenia kręgowego.
Ten aktywny nastolatek nagle został sparaliżowany. Obecnie nadal ma problemy z oddychaniem, porusza się na wózku inwalidzkim, ale dzielnie walczy o swoje życie, o swoją samodzielność.




Damian cierpi na zapalenia rdzenia kręgowego. Choroba całkowicie odmieniła jego życie. Ma problemy z oddychaniem, poruszaniem się. Mimo to nie poddaje się, walczy! Skończył szkołę średnią; obecnie studiuje - zajęcia ma w domu, on-line.
Robi wszystko, aby być jak najbardziej samodzielnym.
Damianowi może pomóc tylko intensywna, długotrwała rehabilitacja oraz przeszczep komórek macierzystych.

Damian w swoim życiu przeszedł bardzo wiele. W ciągu kilku godzin jego życie całkowicie się odmieniło. Jak każdy nastolatek uwielbiał grać w piłkę z kolegami, miał swoje plany. Niestety życie wybrało dla niego inny scenariusz. Oprócz niespodziewanej choroby, w tym samym roku, zmarł nagle jego ojciec. Damianem opiekuje się mama.

Ostatnie lata spędził w szpitalu, przykuty do łóżka i wózka inwalidzkiego. Damian potrzebuje stałej opieki medycznej i rehabilitacyjnej.

Dużą szansą dla poprawy jego stanu zdrowia, jest zabieg podania komórek macierzystych. Koszty są jednak ogromne – jednorazowy koszt zabiegu, to ok. 15 000 zł, a takich zabiegów potrzeba przynajmniej kilka – łącznie min 200 000 zł. Do tego dochodzą koszty codziennej rehabilitacji, leków, środków medycznych.

Wierzymy, że wspólnie z Państwem pomożemy Damianowi w walce o samodzielne życie.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wpłat można dokonywać klikając przycisk "pomagam" (Przelewy24) lub bezpośrednio na konto:

29 1140 2004 0000 3702 7879 1369 (mBank)
IBAN: PL 29 1140 2004 0000 3702 7879 1369 (przelewy zagraniczne)


63 1140 2004 0000 3302 7549 9161 (mBank) - obowiązuje do 15.06.2019 r.
IBAN: PL 63 1140 2004 0000 3302 7549 9161 (przelewy zagraniczne) - obowiązuje do 15.06.2019 r.


wpisując w tytule przelewu: "pomagam Damianowi"

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zakońoczne akcje

Środki medyczne, niezbędne do codziennego funkcjonowania, zakupione i przekazane Damianowi dzięki Waszym darowiznom.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dzięki wspaniałym sercom naszych darczyńców, udało się zebrać środki na zabieg przeszczepu komórek macierzystych.




Cześć! Jestem Damian Julkowski, mam 22 lat i studiuję na II roku Komunikacji Europejskiej w Instytucie Kultury Europejskiej UAM w Gnieźnie. Jestem młodym chłopakiem, który od paru lat toczy ciężką i nierówną walkę z chorobą. Choroba, która mnie dotknęła w styczniu 2011 roku, przewróciła moje życie do góry nogami.

Jeszcze w wieku 13 lat biegałem z kolegami na boisku, grając w piłkę, aby potem nagle stracić całe dotychczasowe życie! Nagle zacząłem tracić czucie, najpierw w rękach, potem w nogach, potem w tułowiu. W ciągu paru godzin coś spowodowało, że całkowicie przestałem się poruszać. Choroba pozbawiła mnie podstawowych funkcji życiowych, nawet takich, jak oddech. Szybko trafiłem do szpitala, dwa tygodnie byłem w śpiączce farmakologicznej. W szpitalu na oddziale Intensywnej Terapii spędziłem dwa miesiące, podczas pobytu tam dowiedziałem się także o śmierci mojego ojca, co dodatkowo mnie przybiło. Kolejne dwa miesiące spędziłem w następnym szpitalu, tym razem już na rehabilitacji. Początkowo lekarze stwierdzili, że zachorowałem na zapalenie rdzenia kręgowego, jednak później inni lekarze wykluczyli tę diagnozę, uznając, iż był to udar rdzenia. Ostatecznie do dziś nie wiadomo, co to dokładnie było, w każdym razie przyszło nagle i niezapowiedzianie. Początkowo mój stan się poprawił, po pół roku od zachorowania pozbyłem się respiratora i zacząłem samodzielnie oddychać. Niestety, po upływie paru lat nie odzyskałem sprawności i w dalszym ciągu jestem przykuty do łóżka. Lekarze powtarzali mi, że trzeba ćwiczyć i mieć nadzieję i ja tej nadziei nie tracę, cały czas wierzę, że odzyskam sprawność i stanę na nogi. Nie poddaję się i nie załamuję, cały czas walczę! Mam wiele rzeczy do zrobienia i wiele marzeń do realizacji - i to mnie motywuje!

Po paru latach starań i poszukiwań metody, która dałaby mi jakieś szanse na odzyskanie sprawności, nastąpił przełom i udało mi się zakwalifikować do eksperymentalnego leczenia komórkami macierzystymi w Centrum Medycznym Klara w Częstochowie. Obecnie jest to jedyna deska ratunku dla mnie, bo niestety, medycyna nie znalazła jeszcze cudownej metody, która pomogłaby wszystkim sparaliżowanym. takim jak ja, a wszelkie terapie podejmowane przez lekarzy są eksperymentem medycznym. Eksperymentem, który jest bardzo drogi, ale daje mi nadzieję na odzyskanie sprawności. Koszt tego leczenia waha się od 146 do 182 tysięcy złotych. Terapia składa się z 10 podaży komórek dożylnie lub dokanałowo. Dokładna cena uzależniona jest od metody podaży komórek macierzystych, a o metodzie decyduje lekarz, który po obserwacji stwierdzi, która z nich da lepsze efekty. Koszt jest ogromny, a ja wraz z moją rodziną nie jesteśmy w stanie zebrać nawet części tej kwoty. Przeszedłem już wszystkie procesy kwalifikacyjne do leczenia i w tej chwili moje leczenie, a zarazem nadzieja na odzyskanie sprawności zależą od tego, czy uda się uzbierać kwotę potrzebną na pokrycie kosztów leczenia. Wierzę, że jest wiele osób o dobrym sercu, które będą gotowe mi pomóc.

Potrzebna jest bardzo duża kwota, ale mam nadzieję, że dzięki ludziom dobrej woli uda się uzbierać te pieniądze. Liczę na to, że będę miał możliwość podjęcia się tego leczenia, a zarazem skorzystania z tej dającej mi nadzieję terapii. Dlatego proszę wszystkich z całego serca o pomoc i wpłatę, dającą mi szansę na odzyskanie sprawności. Każda wpłata przybliża mnie do wielkiej szansy na odzyskanie sprawności i wygranie z chorobą. Bez względu na to, kim jesteś, co robisz, pamiętaj: umiesz chodzić po wodzie. Będę bardzo wdzięczny za okazaną mi pomoc.


Partnerzy