W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X

Nasi podopieczni


Dominik Raczkowski

Procent uzbieranej kwoty
Dominik Raczkowski
Kilka słów o podopiecznym
Dominik urodził się 10 października 2014 roku w Tczewie (woj. pomorskie), jako śliczny, zdrowy chłopczyk.
Radość i duma swojej mamy.
Do czasu, aż ciężarówka nie staranowała samochodu, którym jechali... Mama Justyna - zaledwie 19-letnia dziewczyna - zginęła na miejscu. Dominik ledwo przeżył. Skutki tego wypadku będzie ponosił do końca życia, a ma już tylko dziadków...



Dominik w wyniku wypadku samochodowego, poniósł rozległe obrażenia wielonarządowe. Przeszedł operację usunięcia krwiaka mózgu i szereg innych operacji ratujących życie. Chłopiec ma przerwany rdzeń kręgowy i 10-cio mm przerwę między kręgami. Tylko intensywna, długotrwała rehabilitacja oraz przeszczep komórek macierzystych dają chłopcu szansę na samodzielne życie.

Dominik w swoim krótkim życiu przeszedł bardzo wiele. Stracił mamę, stracił zdrowie, stracił szansę na pełne radości dzieciństwo. Przed nim jeszcze długa droga do przebycia.
Dominik potrzebuje stałej opieki medycznej i rehabilitacyjnej. Koszty związane z zabiegami podania komórek macierzystych są ogromne – roczny koszt cyklicznych zabiegów, to 50 000 zł, do tego codzienna rehabilitacja, leki, środki medyczne (m.in. cewniki, wymienniki ciepła i wilgoci do rurek tracheostomijnych). Miesięcznie to koszt ok. 3 000 zł, to ogromny koszt, trudny do poniesienia przez dziadków.
Wierzymy, że wspólnie z Państwem pomożemy Dominikowi w walce o samodzielne życie.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wpłat można dokonywać klikając przycisk "pomagam" (Przelewy24) lub bezpośrednio na konto:

63 1140 2004 0000 3302 7549 9161 (mBank)
IBAN: PL 63 1140 2004 0000 3302 7549 9161 (przelewy zagraniczne)

wpisując w tytule przelewu: "pomagam Dominikowi"

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


List od Dziadków...

10 października 2014 roku był najpiękniejszym dniem w naszym życiu. Nasza starsza córka urodziła syna. Zostaliśmy dziadkami zdrowego, szczęśliwego maluszka. Z dumą patrzyliśmy jak rośnie, siada, stawie pierwsze kroczki.
Mimo, że od samego początku wychowywał się w niepełnej rodzinie – bez taty – mama robiła wszystko, by był pogodny i uśmiechnięty…

Wszystko to nagle się zmieniło. Jedna tragiczna chwila całkowicie odmieniła nasze życie!

W kwietniu 2016 roku nasz wnuczek trafił do szpitala w wyniku wypadku. Wypadku, w którym ciężarówka staranowała samochód, w którym jechał ze swoją mamą…
Samochód został dosłownie zmiażdżony. Nasza córka, mama Dominika, zginęła na miejscu. Dominik cudem przeżył!
Mimo, że siedział zapięty w foteliku, do szpitala trafił nieprzytomny, z pękniętą czaszką, krwiakiem w głowie i na kręgosłupie oraz licznymi złamaniami.

W szpitalu w Gdańsku, nasze 1,5 roczne Słoneczko, przeszło operację usunięcia krwiaka głowy. Później były kolejne operacje ratujące jego życie.
W wyniku wypadku, Dominik ma przerwany rdzeń kręgowy oraz 10 mm przerwę między kręgami. Przez wiele miesięcy karmiony był dojelitowo przez sondę, nie potrafił również samodzielnie oddychać.

Początkowo lekarze nie dawali mu szans… Stwierdzono u niego porażenie kończyn dolnych, niedowład kończyn górnych...
Nie mogliśmy zrozumieć dlaczego. Dlaczego ta mała istotka, która jeszcze wczoraj była pełna życia – dziś nie może nawet poruszać paluszkami!
Dla nas to był szok! Z jednej strony nie mogliśmy pogodzić się ze stratą córki, a z drugiej musieliśmy być silni dla Dominika. Nie poddaliśmy się!

Po 1,5 rocznym pobycie w szpitalach, licznych operacjach i zabiegach, nasz ukochany wnuczek jest z nami, ale wymaga stałej opieki i codziennej rehabilitacji. Powoli robi postępy, co nie jest łatwe w sytuacji, kiedy często łapie poważne infekcje, łącznie z zapaleniem płuc. Długo walczyliśmy, aby pozbyć się odleżyny z tyłu główki.

Dominik prawie pół życia spędził w szpitalach, stracił mamę… ma tylko nas, Dziadka i Babcię. Musimy zrobić wszystko, aby był jak najbardziej samodzielny. Dużą szansą dla wnuczka są zabiegi podania komórek macierzystych i stała rehabilitacja. Codziennie potrzebne są także maści, opatrunki, leki – wszystko to bardzo mocno obciąża nasz budżet. Tym bardziej, że tylko ja pracuje, żona opiekuje się Dominikiem.
Bardzo chciałbym zabrać wnuczka na grób jego mamy, aby szedł na własnych nóżkach, ale jeszcze nie teraz… Nie jesteśmy jeszcze na to gotowi…

Każdy dzień, to dla nas walka o Dominika, o jego samodzielność.
Naszym marzeniem jest patrzeć na naszego radosnego wnuczka bawiącego się z rówieśnikami…

Wygrał walkę o życie, teraz walczy o samodzielność. Wierzymy w kolejny cud.


Dziadek Krzysztof

Partnerzy